Rynek w trybie „back to basics” ⛽
Początek lutego 2026 roku na polskim rynku motoryzacyjnym to czas powrotu do sprawdzonej klasyki. Z danych zebranych w pierwszych dziesięciu dniach miesiąca wynika, że polscy kierowcy – zarówno indywidualni, jak i flotowi – wyraźnie odwracają się od eksperymentów z napędami alternatywnymi. Ogólna liczba rejestracji wyniosła 320 932 sztuki, co oznacza skromny, dwuprocentowy wzrost względem pierwszej dekady stycznia. Jednak pod tą stabilną powierzchnią kryje się fundamentalna zmiana struktury napędów.
Wykresy i dane
Najczesciej rejestrowane marki samochodow osobowych.
Struktura nowych rejestracji wedlug rodzaju paliwa.
Elektryki tracą impet ⚡
Największym zaskoczeniem początku lutego jest nokautujący spadek zainteresowania autami w pełni elektrycznymi (BEV). Liczba rejestracji „elektryków” skurczyła się o 31,75% w porównaniu do analogicznego okresu w styczniu. To sygnał, że entuzjazm wokół bezemisyjnej mobilności napotyka na barierę rynkową, której nie przełamują nawet szerokie kampanie promocyjne. W tym samym czasie benzyna umacnia swoją pozycję lidera, zwiększając swój udział w rynku o 1,49 punktu procentowego, osiągając 46,41% całości rejestracji.
Kto zyskuje, a kto traci w segmencie marek? 📊
Wśród producentów obserwujemy ciekawą korektę układu sił. Rynek wyraźnie premiuje marki, które potrafią dostarczyć solidne, spalinowe rozwiązania w przystępnej cenie:
- Ford wyrasta na lidera wzrostu w tym krótkim zestawieniu, notując zwyżkę o 3,77% względem początku stycznia.
- Skoda również utrzymuje pozytywny trend, rosnąc o 3,64%.
- BMW z kolei odczuwa wyraźną zadyszkę – liczba rejestracji tej marki spadła o 3,16%, co kosztowało ją utratę 0,34 punktu procentowego udziału w rynku.
Dominacja „krajowego” wtórnego rynku 🏚️
Struktura pochodzenia aut pozostaje niezmienna w swojej wymowie: rynek wtórny „z kraju” wciąż miażdży konkurencję. Z wynikiem 203 519 rejestracji, auta używane pochodzące z polskiej dystrybucji pozostają fundamentem polskiej motoryzacji. Import indywidualny (62 855 sztuk) oraz auta nowe kupione w Polsce (48 314 sztuk) stanowią jedynie uzupełnienie tego ogromnego wolumenu. To jasny komunikat dla branży: polski kierowca w obliczu niepewności ekonomicznej szuka aut sprawdzonych, z polską historią serwisową, odsuwając na dalszy plan marzenia o nowym, elektrycznym pojeździe z salonu.
Co to oznacza dla nadchodzących miesięcy? Jeśli trend spadkowy dla elektryków się utrzyma, importerzy i dealerzy będą musieli zrewidować swoje strategie sprzedażowe, być może oferując głębsze rabaty, by zatrzymać odpływ klientów w stronę tradycyjnych jednostek napędowych.